13 marca 2012

Pomysł na...

Dwie lewe ręce w kuchni, przypalone garnki, spalona cebula, zjarane frytki... To tylko kilka z wielu rzeczy, które udało mi się wykonać w kuchni:) Ale do pewnego czasu, kiedy w końcu postanowiłam się za siebie porządnie zabrać. No bo jak to możliwe, żeby kobieta nie potrafiła nawet zeszklić cebulki na oleju? Ja się pytam... Czy kobieta musi być gorsza w kuchni od faceta? Nie! Wcale nie musi! Wystarczą dobre chęci i składniki. Jeszcze za czasów kiedy mieszkałam z rodzicami nie potrafiłam kompletnie niczego ugotować. No, bo przecież mama zrobi pyszny obiad a ja nie chciałam jej w tym przeszkadzać:) I tak to trwało aż do września 2010 roku, kiedy to latorośl wyprowadziła się od rodziców i przeniosła do mieszkanka z Chłopakiem. No i co? Trzeba było zadbać o to, by mężczyzna miał dużo siły do pracy... Spaghetti, pizza z mikrofali, spaghetti, pizza z mikrofali, spaghetti, pizza z mikrofali (...) Jedzenie z półproduktów, nawet sos do klusek był z torebki! No, ale ile można, ja tam jeszcze bym przeżyła, ale mój mężczyzna zaczynał się stołować poza domem. W końcu uświadomiłam sobie, że trzeba zakasać rękawy i zabrać się do roboty. I tak stałam się kurom domową... Nie chciałam tego, no ale co zrobić, kiedy to chłop wrzuca do pralki ciuchy we wszystkich kolorach tęczy z czarnymi rzeczami razem (dzięki temu mam unikatowe srebrne majtki), wrzuca surowe kluski do ugotowanej już zupy i gotuje je w niej tak, że robi się glut... Musiałam coś z tym zrobić. Nie ukrywam, że bardzo pomógł mi fakt zmiany pracy. Odkąd zaczęłam pracować w sklepie spożywczo - mięsnym pomysły na potrawy same zaczęły mi wpadać do głowy. Dzięki "Pomysłom na..." zrobiłam mnóstwo pysznych potraw, dzięki stronie kotlet.tv ugotowałam przepyszny kapuśniak, zrobiłam wyśmienite leczo. A dlaczego to wszystko robię? Po to by usłyszeć te kilka słów "Kotek to było naprawdę pyszne". I tak z dziewczynki wyczekującej codziennie na  obiady mamy wyrosłam na dziewczynę spędzającą dużo czasu w kuchni (kto by pomyślał). Większość znajomych w moim wieku ma już dzieci a mnie jara tłuczenie tłuczkiem i latanie po kuchni z wałkiem do ciasta:D Kto wie może wkrótce będę też zaparzała mleko w maleńkiej buteleczce... Może kiedyś... 

Pomysł na...
Tiramisu z sosem o smaku  amaretto
Najlepsza jestem w robieniu deserów i to nie tylko takich z torebek. Kiedy to piszę w lodówce już zastygają galaretki na kolejny deser. A w dzisiejszej notce chwalę się tym co zrobiłam jakiś czas temu. Polecam wszystkim smakoszom ten przepis, mimo, że z torebki to i tak jest przepyszny. Robiłam to tiramisu pierwszy raz i już na początku nie zastosowałam się do przepisu. Zamiast podłużnych biszkoptów użyłam tych okrągłych (bo tańsze były:)) i niestety nie miałam w domu rozpuszczalnej kawy, więc zaparzyłam taką zwykłą, oddzieliłam kawę od fusów i zmieszałam z sosem. Aromat, który unosił się w kuchni był niebiański.
 Z przepisu wyszły mi dwie porcje, ale takie dosyć spore. Miało być na dwie osoby, więc upchałam wszystko w dwie salaterki:) Ja te pyszności musiałam zjeść na dwie raty, takie jest sycące i słodkie... 
POLECAM I POZDRAWIAM...
PS: Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam:p

3 komentarze:

  1. Wymiany częściej? Genialny pomysł, już czekam na następną^^

    OdpowiedzUsuń
  2. narobiłaś mi smaka na deser! a nie mam już miejsca, bo pożarłam megakolację - szaszłyki własnego przepisu :)))

    OdpowiedzUsuń